Skończyła się żałoba, zgadzam się w pełni z Rycerzem (http://grabarzek.blogspot.com), dosyć już tego. Nie wiem jak reszta narodu, ale we mnie nastąpiło tzw. zmęczenie materiału. Podobno człowiek jest się w stanie do wszystkiego przyzwyczaić. Nie wiem, czy to prawda, ale wiem, że do żałoby i mówienia o katastrofie przyzwyczaić się można bardzo szybko i bardzo szybko oba te fakty powszednieją, a po chwili są prawie zupełnie niezauważalne (w tym sensie, że my sobie a one sobie).
Ostatni akord katastrofy na moim blogu (przynajmniej chwilowo) to pare słów na temat pojawiających się prawie od pierwszej chwili. Pierwszą autorką takiej teorii (takiej, która dotarła do moich uszu) była moja sąsiadka z piętra, która zapłakana zadzwoniła do moich drzwi i stwierdziła, że Prezydent nie żyje i to wszystko przez Tuska. Pierwszym autorem o charakterze bqardziej publicznym był chyba poseł Górski, - ten od Obamy i końca cywilizacji białego człowieka - który już w sobotę, w telefonicznym wywiadzie dla RM, wzywał do zbadania, czy to nie Rosjanie nam strącili prezydencką tutkę. Potem za to przepraszał i tłumaczył się, że był w szoku. Potem pojawiały się kolejne teorie obwiniające raczej Rosjan niż Tuska, choć im niżej w społeczeństwo schodzono z tym pytaniem (oczywiście nikt nie odwarzył się zadać go wprost), tym częściej jednak pojawiał się Tusk, jako wg naszych rodzimych twórców główny beneficjent tego co się stało. Był oczywiście filmik na youtube, na którym ponoć słychać trzały i jak ktoś krzyczy "NIE !", z tego filmu bardziej wytrwali wyczytali nawet więcej. Kto jest zainteresowany zachęcam do zapoznania się z zawartością serwisu youtube. Na koniec coś dla fanów numerologii. Jakiś zacny człowiek przeliczył, że od 4 czerwca 1989 roku do 10 kwietnia 2010 roku minęło dokładnie tyle dni ile trwała II RP. Nie wiem, czy jest jakaś ogólnie przyjmowana data końca II RP, Rycerz proponuje 5 października 1939 - to zdaje się koniec kampanii wrześniowej. Jeśli ktoś ma na tyle zapału, żeby to przeliczyć to bardzo bym prosił napisać do jakiej daty dojdziemy - ja stawiam, że ktoś doliczył do 1 września, ale robie to z powody wrodzonej niewiary w ludzi do głębokich przemyśleń.
To chyba tyle na dziś, miałem napisać o tym co będzie w przyszłości - w sensie o wyborach, ale to już jutro. Bronek ogłosi termin wyborów, będzie okazja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz