Dawno nie pisałem niczego, więc przyszedł na to czas. Jako, że każdy post powinien mieć jakiś temat przewodni tak i ten będzie taki temat miał. Tematem tym będzie "zbieranie się". Proces ten zna każdy. Poprzedza on wiele wykonywanych przez nas czynności, a jego długość rośnie wraz ze wzrostem skomplikowania i czasu jaki musimy przeznaczyć na tę czynność. Są ludzie którzy zbierają się krótko i z góry mniej więcej wiedzą ile to będzie trwać (nazywa się ich zorganizowanymi lub systematycznymi). Legenda głosi, że tacy właśnie są wzorcowi uczniowie i pracownicy. Każdy zna kogoś, kto zna kogoś, kto taki jest, a przynajmniej ten ktoś znany o kimś takim słyszał. Zdecydowana większość z nas zbiera się dość długo i proces ten przebiega spontanicznie. Trwa mniej więcej do dnia po tym kiedy minął 3 wyznaczony przez nas deadline, w którym mamy się wziąć do roboty i kiedy średni czas jaki musimy poświęcać na wykonanie założonych przez nas zadań nieuchronnie odciśnie się na czasie normalnie poświęcanym na sen, którego przecież "normalnie" i tak nie ma w nadmiarze, bo przecież grono, nk, facebook i cała reszta porywających czynności które są jak mycie zębów czy wręcz oddychanie. Tak więc kończymy się zbierać i zaczynamy pracować. Zrazu powoli, bo przecież nie można od razu z kopyta, po jakimś czasie jesteśmy w stanie już pracować w pełnym ząłożonym zakresie, a nawet ograniczać zbędne czynności i chwała jeśli nie przyjdzie nam wtedy do głowy dzień przerwy, bo proces zbierania się bedziemy musieli rozpocząć od początku.
Właśnie kończę zbierać się do napisania do końca swojego licencjatu, trzymajcie kciuki.
środa, 12 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)